“Wyrok. Joanna Chyłka. Tom 10” – czy Remigiusz Mróz znowu dał radę?

Jestem ogromną fanką twórczości Remigiusza Mroza. Do tej pory przeczytałam wszystkie 9 tomów jego serii o Joannie Chyłce. Na najnowszą książkę z tego cyklu “Wyrok. Joanna Chyłka. Tom 10” czekałam z wielką niecierpliwością. Udało się, doczekałam się i jestem świeżo po przeczytaniu tej książki. W głowie mam wiele myśli, emocji, ale i pytań. Czy zatem warto było sięgnąć po kolejną część serii Mroza? A może 10 książek z jedną bohaterką to już przesada? Na te i na inne pytania, które przyszły mi jeszcze do głowy, postaram się odpowiedzieć w dalszej części tekstu.

 Co  nowego u Chyłki i Zordona?

Głównymi bohaterami tej części powieści Remigiusza Mroza są oczywiście Joanna Chyłka oraz Kordian Oryński. Jeśli do tej pory wydawało się Wam, że w ostatnich częściach mało działo się w ich życiu, to teraz na pewno będziecie zadowoleni. Zordon zdaje w końcu egzamin adwokacki, zostaje mecenasem w kancelarii Żelazny&McVay. Natomiast Chyłka musi wiele odpuścić, nie może tyle pracować, a wszystko ze względu na jej stan zdrowia. Młody mecenas zostaje od razu rzucony w trudne rejony, ma do poprowadzenia niezwykle skomplikowaną sprawę, taką wręcz nie do wygrania. Jak to się zakończy? Czy sprawa zostanie wygrana? Czy Zordon sobie poradzi? Tego można dowiedzieć się tylko w jeden sposób, trzeba przeczytać książkę. Naprawdę warto.

Powieść prawnicza czy obyczajowa?

Sięgając po kolejną część “Chyłki” miałam mieszane uczucia. Z jednej strony nie mogłam się doczekać tej książki, byłam ciekawa, jak autor dalej rozwinie historię pani mecenas oraz innych bohaterów, jaką sprawę kryminalną teraz wymyśli, po prostu co dalej się wydarzy. Z drugiej zaś strony miałam wiele obaw, bałam się czy autor nie przesadza, czy to już nie za dużo, czy można jeszcze coś nowego, ciekawego wymyślić w 10 tomie. Teraz już znam odpowiedzi na moje obawy. Wszystkie one rozwiały się, jak tylko sięgnęłam po książkę. Wielki szacunek dla Remigiusza Mroza, dla jego pracy, kunsztu literackiego i pomysłów. Przeczytałam powieść jednym tchem, nie spodziewałam się takiego zakończenia, takiego przebiegu akcji. Co więcej, mam wielką nadzieję, że to nie jest jeszcze koniec przygód Joanny Chyłki.

Odnoszę wrażenie, że autor w ostatni czasie zaczyna odchodzić od powieści typowo prawniczej, a zmierza w stronę literatury obyczajowej z wątkiem sądowym. Różne wątki miłosne czy kłopoty głównych bohaterów wychodzą na pierwszą stronę, aniżeli kwestie związane ze sprawami kryminalnymi. U Mroza zawsze dzieje się bardzo dużo, a zwroty akcji są zaskakujące. Nie inaczej jest w “Wyroku”. Momentami akcja toczy się tak zaskakująca, że aż nierealnie. Ale czy to właśnie nie to podoba nam się najbardziej w jego twórczości? Przekonajcie się sami. Ja ze swojej strony zachęcam do przeczytania.

Book obraz autorstwa pressfoto - www.freepik.com